Instytut Badań nad Cywilizacjami Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
Instytut Badań nad Cywilizacjami
  • Strona główna
     
  • O nas
     
  • Wydarzenia
     
  • Publikacje
     
    • Nasze publikacje
    • Przegląd prasy
    • Zderzenia cywilizacji
  • Multimedia
     
  • Dodatki
     
  • Recenzje
     
  • Forum
     

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania
Koło naukowe
2007-12-07 19:18:00

Ja, Car

Po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych prezydent Rosji Władimir Putin okazuje jeszcze większą niż zwykle pewność siebie. Nie musi już w ogóle obawiać się opozycji.

    Działacze partyjni, dziennikarze i ochroniarze kremlowscy godzinami czekali w centrali Jednej Rosji na prezydenta Władimira Putina. Ale zwycięzca się nie pojawił. W noc wyborczą trzymał się z daleka od partii, którą wykorzystał jako lokomotywę w referendum poparcia dla swojej osoby. Uzyskawszy ponad 64 procent głosów otrzymał przekonujący mandat dla swojej władzy, wykraczający poza okres jego prezydentury. Nie był to jednak wielki triumf. W porównaniu z wyborami prezydenckimi z 14 marca 2004 roku dostał ponad 5 milionów głosów mniej.
    Przejście Putina na politycznej scenie z Kremla do Dumy wiązało się z pewnym ryzykiem. Poparcie w sondażach dla rządzącej Jednej Rosji, w której swoje siły połączyli polityczni biurokraci i biznesmeni, spadło ostatnio poniżej 50 procent. Poza tym Putin nie jest politykiem występującym publicznie. Do tej pory z dumą okazywał, że jest zapracowanym szefem administracji państwowej i nie ma czasu na populizm. Podczas swoich kadencji unikał także programów z udziałem innych polityków. Bryluje raczej jako zręczny aparatczyk i wewnętrzny komunikator. Musiał jednak zrobić krok, by otworzyć nowe furtki w swojej operacji pod nazwą utrzymanie władzy.

    Konstytucja zabrania Putinowi ubiegania się o trzecią kadencję podczas wyborów prezydenckich w marcu przyszłego roku. On jednak zasygnalizował, że nadal chce określać kurs Rosji. Od ubiegłej niedzieli dalsze istnienie putinowskiego systemu jest zapewnione. Tajemnicą pozostaje, w jaki sposób chce on przełożyć swoje zwycięstwo na funkcjonowanie urzędu i poszerzanie wpływów. Nieprzewidywalność należy bowiem do najważniejszych zasad owych rządów.

    Politolodzy w Moskwie od dawna bawią się grą pt. różnorodne warianty rozwoju sytuacji. Sugerują, że Putin mógłby spróbować użyć Jednej Rosji, scementowanej partii a la KPZR, jako instrumentu swej władzy do utrzymania pod kontrolą parlamentu, rządu, a w przyszłości następnego prezydenta. Albo też pozwoli wybrać się na premiera, a potem dzięki przedterminowym wyborom zastąpi prezydenta. Możliwa jest także zmiana konstytucji dzięki większości dwóch trzecich głosów w parlamencie lub kariera Putina w roli superoligarchy na czele państwowej firmy.

Kreml wciąż zmieniał ustawy

    Parlament, który już w poprzednim okresie legislacyjnym mechanicznie przegłosowywał projekty ustaw przedstawione przez Kreml, będzie teraz uczynnym pomocnikiem Putina. Obok deputowanych Jednej Rosji także przedstawiciele drugiego ugrupowania spłodzonego w laboratorium Kremla, Sprawiedliwej Rosji, popierają prezydenta. Ludowy trybun Władimir Żyrynowski niczym wielki przedsiębiorca kieruje swoją partią, która wypracowała sobie wizerunek ugrupowania nacjonalistyczno-awanturniczego, nastawionego przeciwko elitom. Sam Żyrynowski za każdym razem ulega przekonującym argumentom Kremla. Jedynie komuniści jako wewnętrzna, ale włączona w system opozycja będą cienkim głosem protestować przeciwko planom Putina.

    Wyborczy sukces przygotowywany był od dawna. Kreml kazał zmieniać ustawy, aż system się do nich dopasował. Zniesiono powoływanie w obwodach wyborczych trudnych do kontrolowania bezpośrednich kandydatów. Zniesiono minimalny próg frekwencji wyborczej. Zniesiono opcję wyborczą "przeciwko wszystkim" i wprowadzono nową rejestrację partii, której nie pokonało ponad dwadzieścia małych ugrupowań. Kierowane przez państwo media przyznały ponadto znaczącą korzyść Jednej Rosji – wiadomości telewizyjne przez 16 minut pokazywały przemówienie wyborcze Putina. Natomiast partie opozycyjne rzadko widać było na ekranie. Nakazane przez ustawę dyskusje telewizyjne odbywały się wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, nic dziwnego, że prawie nikt ich nie oglądał. Bezbarwne debaty, w których w ogóle nie uczestniczyła Jedna Rosja ze swoim mówcami z pięter władzy, odzwierciedlały duszną atmosferę stłumionej politycznej dyskusji. Jedna Rosja stawiała na tajemniczy "Plan Putina", którego nikt z wyjątkiem prezydenta najwyraźniej nie zna. Większości wyborców i tak było to obojętne. Głosowali za "tylko tak dalej": wysokie ceny ropy, rozwój gospodarczy, odczuwana stabilizacja.

Oszustwo wyborcze? Czeczeni też za Putinem

    Jedna Rosja wygrałaby prawdopodobnie także bez sztuczek nad urną. Ale w przypadku frekwencji wyborczej władze chciały mieć pewność, bo grała ona znaczącą rolę w kwestii legitymizacji rządów Putina. Również autorytarny reżim nowoczesnego rodzaju, który opiera się przede wszystkim na przywilejach, zręcznym sterowaniu świadomością i psychologicznym zastraszaniu opozycjonistów, potrzebuje od czasu do czasu zgody mas, by przed własnym narodem udowodnić swoją siłę, a także to, że czuje się bezpiecznie. Wiele instancji niższego szczebla wypełniło pod tym względem swoje obowiązki. Czeczeni zameldowali o frekwencji wyborczej wynoszącej 99,5 procent i oddaniu na Jedną Rosję 99, 36 procent głosów. Oficjalnie wyjaśniono to "szczególną kulturą wyborczą" kaukaskiej republiki. W sąsiedniej Północnej Osetii frekwencja wyborcza była jednak niższa o około 40 procent.

     Otwarte pozostaje pytanie, do jakiej polityki Putin zechce wykorzystać to wotum zaufania. Prezydent opowiada się za odzyskaniem przez Rosję statusu wielkiego mocarstwa, za posmarowanym ropą boomem gospodarczym, systemem władzy opartym na rozkazach z góry w dół oraz "suwerenną demokracją", gdzie jest ona tylko opakowaniem skrywającym autorytaryzm. Mimo swej rzekomej wszechwłady reżim nie czuł się pewnie. W ostatnich miesiącach Putin przypomniał sobie o mobilizacji swoich zwolenników do walki z wewnętrznym i zewnętrznym "wrogiem ludu". Tę metodę wykorzystywał już Stalin do rozprawy z opozycją.

    Reakcyjna w pewnej części i wroga wobec Zachodu Cerkiew, z którą Putin i członkowie rządu od pewnego czasu otwarcie szukają zbliżenia, ma wypełnić próżnię ideologii państwowej. Nie widać perspektyw na przejście do liberalnej demokracji, zwłaszcza że panująca elita musiałaby obawiać się utraty swoich stanowisk i nie zawsze legalnie zdobytego majątku. Nieprawdopodobna jest także pomarańczowa rewolucja. Brakuje charyzmatycznych przywódców, ambitnej młodzieży, politycznie przebudzonej klasy średniej i władzy państwowej, która powstrzymałaby się od użycia przemocy. Tylko pojawiającą się czasami paranoją Kremla można wyjaśnić jego twarde postępowanie wobec nawet nic nieznaczących grup opozycyjnych jak Inna Rosja byłego szachowego mistrza świata Garriego Kasparowa.

     W polityce gospodarczej czekają Putina ważne reformy. W rosyjskiej gospodarce wciąż dominuje przemysł wydobywczy. Brakuje niezbędnej dywersyfikacji. Należy także nadzorować miliardowe inwestycje w rozbudowę infrastruktury. Niezbędne jest uporządkowanie sektora bankowego i przeprowadzenie niepopularnych reform w zarządzaniu komunalnymi zasobami mieszkaniowymi. Jednak wpływy finansowe, które wynikają z wysokich cen ropy, rodzą niebezpieczeństwo, że elita państwowa prześpi niezbędne reformy i będzie wolała jeszcze bardziej upaństwowić przemysł wydobycia ropy naftowej. Silny rubel i rosnąca korupcja ograniczają zdolności konkurencyjne rosyjskich producentów. Na dodatek Putin kontynuuje swoją politykę dominacji sektora państwowego w gospodarce. W listopadzie na jego polecenie utworzono nowy superholding Rostechnologija, do którego przeniesiono aktywa firm produkujących wojskowe helikoptery i rakiety obrony przeciwlotniczej, przeróbki tytanu, produkcji stali oraz przemysłu samochodowego.

    Stworzenie "państwowych obszarów ochronnych" w gospodarce energetycznej i odseparowanie "strategicznych obiektów gospodarczych", pozostających wyłącznie w gestii państwa, skrytykował już były doradca gospodarczy prezydenta Andriej Illarionow. Ale taka polityka się opłaca – przynajmniej Putinowi.

(Die Zait za onet.pl)


« Lista aktualności
Polish English

Miesiąc Chiński

Aktualności

news
18.10.2011
Publikacja "Swoi - Obcy. Edukacja międzykulturowa w Polsce: materiały" już dostępna!

Na polskim rynku wydawniczym ukazał się w pełni multimedialny podręcznik do edukacji międzykulturowej, której współautorem jest Instytut Badań nad Cywilizacjami.  

  RSS

Strona główna Do góry
Instytut Badań nad Cywilizacjami Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22
Lista Telefonów Uczelni
cywilizacje@wsiz.rzeszow.pl