Na polskim rynku wydawniczym ukazał się w pełni multimedialny podręcznik do edukacji międzykulturowej, której współautorem jest Instytut Badań nad Cywilizacjami.

2007-11-29 20:01:00
Prezydent mówi, a milicja działa
Prezydent Władimir Putin wezwał Rosjan do udziału w niedzielnych wyborach do Dumy i do głosowania na jego partię - Jedną Rosję. W tym samym momencie milicja zatrzymywała właśnie Władimira Bukowskiego, opozycyjnego kandydata na prezydenta, za... przejście przez ulicę w niedozwolonym miejscu.
- Nie myślcie, że wszystko jest przesądzone, że tempo i wektor rozwoju kraju zostaną utrzymane automatycznie, same z siebie - nawoływał w orędziu telewizyjnym Putin - wszystko, co osiągnęliśmy w zaciętej walce, może być zachowane tylko w warunkach naszej wspólnej, aktywnej postawy obywatelskiej - kontynuował, dając do zrozumienia, że "aktywna postawa obywatelska" jest równoznaczna z głosem oddanym na Jedną Rosję.
Milicja dba o korzystny wynik wyborów
Według rozgłośni Echo Moskwy, która powołała się na jego asystentkę Arajewą, jako przyczynę zatrzymania Bukowskiego podano fakt, że przeszedł przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Po przewiezieniu na milicyjny posterunek i złożeniu wyjaśnień został zwolniony.
Wystarczyło to jednak, aby nie odbył swojego spotkania z liderami lokalnego oddziału partii Jabłoko. Specjalnie w tym celu przyjechał na krótko z Wielkiej Brytanii.
W przededniu wyborów takie informacje są w Rosji normą - przed dwoma dniami milicja brutalnie rozbiła 3-tysięczną demonstrację opozycji zatrzymując, a następnie aresztując, najważniejszych opozycjonistów kraju - ongiś mistrz świata w szachach, a teraz kandydat na prezydenta, Gari Kasparow, wciąż przebywa w areszcie.
Przemówienie
W dalszej części przemówienia Putin oświadczył, że jeśli Rosjanie nadal chcą żyć godnie, to nie powinni dopuścić do tego, aby do władzy wrócili ci, którzy już kiedyś próbowali Rosją rządzić.
- Jeśli rzeczywiście chcemy żyć godnie, to nie można dopuścić, aby do władzy wrócili ci, którzy już kiedyś bez powodzenia próbowali krajem rządzić, a dzisiaj usiłują zmienić kurs, cieszący się poparciem narodu; zawrócić (Rosję) do czasów poniżenia, zależności i rozpadu - powiedział.
Putin nie sprecyzował, kogo konkretnie ma na myśli, jednak sądząc po jego poprzednich wystąpieniach, słowa te dotyczyły proreformatorskich polityków z otoczenia poprzedniego prezydenta Borysa Jelcyna, skupionych dzisiaj w liberalnym Sojuszu Sił Prawicy (SPS).
Putin zapowiedział również, że rząd Rosji będzie nadal walczyć z korupcją, przestępczością i terroryzmem, a także umacniać obronność i bezpieczeństwo, a w konsekwencji - zwiększać autorytet kraju w świecie.
Prezydent ocenił, że w kończącej się kampanii wyborczej padło wiele demagogicznych oświadczeń i pustych obietnic. Powiedział jednak, że nie chce ich komentować.
(PAP za TVN24.pl)









