Instytut Badań nad Cywilizacjami Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
Instytut Badań nad Cywilizacjami
  • Strona główna
     
  • O nas
     
  • Wydarzenia
     
  • Publikacje
     
    • Nasze publikacje
    • Przegląd prasy
    • Zderzenia cywilizacji
  • Multimedia
     
  • Dodatki
     
  • Recenzje
     
  • Forum
     

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania
Koło naukowe
2009-05-26 13:22:59

Globalny kryzys wodny i jego konsekwencje

Globalny kryzys wodny i konflikty
z niego wynikające


„Za liczbami, kryją się ludzie”

Od początków XX w. możemy mówić o pomiarach i danych statystycznych dotyczących wody występującej na ziemi pod różną postacią. Najistotniejsze spośród wszystkich wskaźników są te, mówiące o dostępie do odnawialnych zasobów wody słodkiej. Określa się je poprzez globalną wielkość opadów. „Poszczególne szacunki wielkości globalnego opadu nieznacznie się różnią – wynoszą od 500 do 600 tys. km³ - ale najczęściej, w ślad za UNESCO, przyjmuje się wartość 577 tys. km³. Oznacza to, że w latach 30. XX w. na jednego mieszkańca Ziemi przypadało około 300 tys. m³ wody rocznie, obecnie zaś – około 90 tys. m³”.[1] Wydaje się, że pomimo spadku ilości wody per capita, liczby wydają się uspakajające. Jednak trzeba pamiętać o jednym fakcie: na lądy przypada niewiele ponad 20 % światowego opadu! W 2005 roku odnawialne zasoby wody słodkiej na mieszkańca ziemi wynosiły 6794 m³/osobę/rok.[8] Ponieważ większość statystyk międzynarodowych przyjmuje za minimum wartość 1700 m³/osobę/rok, liczba wydaje się duża. Jednak jest to uogólnienie, a rozkład danych różni się w zależności od rejonu świata. Zdarzają się kraje, których wewnętrzne zasoby wody słodkiej są poniżej średniej światowej (Izrael 116 m³/osobę/rok, Arabia Saudyjska 104, Libia 103, Egipt 34 i Kuwejt 0). Kraje, których PKB umiejscawia wśród najbogatszych na świecie, posiadają środki do uzupełniania niedoboru wody, poprzez sprowadzanie jej z zagranicy. Jednakże wiele krajów Afryki Subsaharyjskiej, Azji Południowej i Wschodniej, a co się za tym kryje mieszkańcy tych rejonów, nie mają dostępu do uzdatnionej wody. W wyniku tego, ponad miliard ludzi na świecie cierpi z powodu braku wody i konsekwencji z tego wynikających, takich jak choroby, niski poziom sanitarny, czy lokalne konflikty zbrojne o dostęp do źródeł. [7]
Organizacje międzynarodowe przeciwdziałające kryzysowi wodnemu alarmują, iż realna pomoc skierowana do ludzi w najtrudniejszej sytuacji, dociera
w ograniczonym stopniu lub wcale. Według ONZ najbardziej korzystają najbogatsi i średnio zamożni z danego rejonu objętego wsparciem. Dla przykładu, w Bogocie dopłaty w zdobyciu dostępu do wody trafiają w 70 % do średnio zamożnych,
a jedynie w 10 % do najbardziej potrzebujących. W Katmandu 33 % dopłat otrzymują najbogatsi, ponad 57 % średnio zamożni, a najbiedniejsi zaledwie 8 %.[7] W wyniku tego wzrasta poziom frustracji społecznej i zagrożenie wybuchu konfliktów o zasięgu regionalnym.

Nieodwracalne zmiany

Działalność przemysłowa, rolnictwo, rozrastające się aglomeracje miejskie, czy globalne ocieplenie, bezustannie zmniejszają zasoby wody słodkiej. Jeśli przyjmiemy, iż globalne zasoby wody wynoszą 100 %, to zaledwie 3 % z nich stanowi woda słodka, możliwa do eksploatacji. W jej skład wchodzą przede wszystkim lodowce (2,095 %) i wody podziemne (0,599 %). Jeziora i rzeki, których udział wyliczono na 0,005 % [1] będą jedynie uzupełnieniem zasobów, a to właśnie z nich ludzie najczęściej korzystają. Na efekty zbytniego eksploatowania rzek nie trzeba było długo czekać. Jezioro Aralskie w Azji Środkowej wysycha w tak szybkim tempie, iż próby skierowania do niego dodatkowych źródeł wody, nie przynoszą żadnego efektu. Od jeziora zależne są Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan i Tadżykistan. W coraz widoczniejszy sposób dochodzi między tymi krajami do rywalizacji o dostęp do jego zasobów. Sytuację zaostrza również Rosja, która w kryzysie upatruje szansę na uzależnienie sąsiadów od siebie.
Największa chińska rzeka Huang He, która przez lata była nadmiernie eksploatowana, głównie przez przemysł, zanika w swoim dolnym biegu. Sytuacja uderza w tutejszą ludność, która przez kilka dni w roku pozbawiona jest jakiegokolwiek dostępu do słodkiej wody.
W obecnej chwili na świecie działa ok. 1000 dużych odsalarni wody morskiej (większość na Bliskim Wschodzie). Jakość uzyskiwanej z nich wody jest niska, a co więcej za ich pośrednictwem dochodzi do pewnego paradoksu. „Zużycie energii podczas odsalania jest na tyle duże, że organizacje ekologiczne coraz częściej ostrzegają przed odsalaniem na wielką skalę ze względu na groźbę zwiększania emisji gazów cieplarnianych”.[1]

Europejska iluzja bezpieczeństwa

Błędne przekonanie mieszkańców Europy, iż problem deficytu wody ich nie dotyczy, prowadzi do pogłębienia kryzysu i rozdźwięku pomiędzy mieszkańcami krajów bogatych i peryferyjnych. „Obecnie na jedno dziecko w krajach bogatych zużywa się 30 – 50 razy więcej wody niż w krajach najbiedniejszych (…) szacuje się, że każdego roku w tych krajach milion dzieci umiera z odwodnienia”. [1] 
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że brak oszczędności wody, doprowadził do poważnego kryzysu wodnego w Hiszpanii, a mówiąc ściślej w Barcelonie. Dwie ostatnie suche zimy (2006/07 i 2007/08) spowodowały, iż zbiorniki retencyjne usytuowane wokół miasta były puste, zaś te ulokowane
w pobliskich górach, wypełnione zaledwie w 20 %. W perspektywie kolejnego słonecznego lata i najazdu turystów, władze podjęły decyzję o szybkiej budowie dodatkowego wodociągu i transporcie wody statkami, co mimo wszystko nie uchroniło mieszkańców przed racjonowaniem dostępu do wody.
Miasto Lwów na Ukrainie już od kilkunastu lat prowadzi restrykcyjną politykę wodną. Każdego dnia woda jest dostępna jedynie w wyznaczonych godzinach. Wszystko po to, aby uchronić miasto przed sytuacją, w której całkowicie zabraknie wody.
Kraje cywilizacji zachodniej (Europa i Ameryka Północna) pozostają i tak we względnie korzystnej sytuacji, a to za sprawą wysokiego stopnia zamożności i rozwoju technologicznego, pozwalającego na zmniejszanie stopnia wszelkich niedoborów, w tym wody.

Globalizacja, współzależności i pieniądze

Wraz z rozwojem globalizacji, dostrzeżono szanse rozwiązania kryzysu wodnego. Jednakże każdy proces prowadzi również do nieprzewidywalnych skutków. Globalne media i szybki przepływ informacji pozwala na lepsze zorientowanie i zorganizowanie pomocy dla zagrożonych terenów. Sieć współzależności finansowych pomiędzy państwami, zmusza do wspólnego rozwiązywania problemów międzynarodowych, w tym niedoboru wody.
Ten sam globalizacyjny proces, doprowadził jednak do kolejnego efektu, jakim jest dążenie do uzależnienia słabszych państw od silniejszych, a co jeszcze istotniejsze, do polaryzacji społecznej, w której „większości” brakuje podstawowych środków do życia, a „mniejszość” opływa w nadmierne dostatki. „Konsekwencją globalizacji jest postępująca polaryzacja na globalne elity i globalną podklasę, albo inaczej, bardziej metaforycznie, w nawiązaniu do terminologii stosowanej przez linie lotnicze – na lepszą, luksusową business class oraz nieuprzywilejowaną, bardziej poślednią tourist class. Jeśli pierwsza zbiorowość podlega dobrowolnej samoekskluzji, to druga z nich jest przedmiotem niedobrowolnej marginalizacji społecznej.” [4] Różnica ta doprowadziła do wytworzenia się niewidzialnej granicy, przebiegającej wzdłuż całego świata. „O ile na początku XX wieku główny podział między niezależną mniejszością i zależną większością, i o ile w połowie wieku głównym podziałem staje się podział na narody żyjące w demokracji i te, które znalazły się we władzy dyktatur i reżimów autorytatywnych, o tyle obecnie, po okresie dekolonizacji i zakończeniu zimnej wojny, linia tego podziału przebiega między tymi, którzy żyją w dostatku, a tymi, którzy skazani są na chroniczny niedostatek, a często i głód. Ta linia przebiega przez całą naszą planetę, jak również wewnątrz większości społeczeństw, nawet w krajach rozwiniętych”.[5]
Tym samym dostęp do wody stał się przywilejem i kolejną polityczną kartą przetargową pomiędzy silnymi, mogącymi wspomóc w dostępie do niej, i słabymi, którzy skazani są na podporządkowanie.
Wyżej opisana sytuacja ma odzwierciedlenie w pomocy finansowej udzielanej przez największe międzynarodowe instytucje finansowe. Aby zdobyć fundusze na inwestycje chociażby w sektorze wodnym, kraje ubogie muszą spełnić szereg warunków, w tym zachowanie standardów demokratycznych, czy określona polityka finansowa. Udzielenie kredytu uzależnia się od czynników zupełnie niezwiązanych z danym problemem, stawianych w większości przez kraje europejskie, czy USA. Tym samym „konstrukcja instytucji finansowych odzwierciedla rozkład potęgi gospodarczej kryjący się za asymetrycznością współzależności na rynkach finansowych”.[3]

Bitwa o wodę

Wyrazem braku możliwości uzyskania dostępu do wody na drodze dyplomatycznej, czy niechęć do rozwiązywania konfliktów na zasadach pokojowych, stały się konflikty militarne i polityka „post factum”. W dzisiejszym świecie wszystkie starcia o wodę, mają charakter regionalny lub lokalny. Chociaż organizacje międzynarodowe ostrzegają, że problem nie zniknie, a wręcz przeciwnie, będzie obejmował swym zasięgiem coraz większe terytoria.
Spośród najbardziej znanych konfliktów o wodę, wyróżnić można:
- między Pakistanem a Indiami o wody Indusu,
- między Irakiem, Syrią i Turcją o wody Eufratu,
- między Izraelem, Jordanią, Autonomią Palestyńską i Libanem o wody Jordanu,
W Pakistanie rzeki wykorzystuje się głównie do nawadniania pól uprawnych („grunty nawadniane, dające lepsze plony, to ponad 81 % ziem uprawnych w tym kraju”). [1] Dlatego na terenie całego kraju zbudowano dziesiątki zapór i zbiorników wodnych. Największa rzeka, która płynie przez Pakistan, to Indus, a jego źródła znajdują się w Indiach. Od połowy lat pięćdziesiątych Indie i Pakistan pozostają w ciągłym stanie wojny. „Pakistan stoczył od 1947 roku trzy [oficjalne] wojny z Indiami, a starcia graniczne trwają do dziś”. [2] Główne zarzewie konfliktu dotyczy spornej prowincji Kaszmir, a konflikt o Indus rozpoczął się w momencie, gdy rząd indyjski rozbudował sieć kanałów nawadniających jedną z prowincji wodami rzeki. W konsekwencji przepływ znacznie się zmniejszył, na czym ucierpiało pakistańskie rolnictwo.
Kolejnym konfliktem jest spór o wody Eufratu. Rzeka od setek lat wykorzystywana była do nawadniania terytoriów Mezopotamii w Iraku, podczas gdy przez tereny Syrii i Turcji swobodnie przepływała z racji słabego zaludnienia. Sytuacja uległa zmianie z początkiem 1973 roku. Syria wybudowała zaporę
i zbiornik Madinat as – Saura, blokując dostęp do wody Irakowi. Co więcej Turcja, z terenów której pochodzi 89 % dopływów rzeki, zbudowała zbiorniki wodne, które z kolei zmniejszyły dostęp dla Syrii i Iraku. Spór zaognił się do tego stopnia, iż kraje wysłały wojska na granice, aby w razie konieczności dokonać interwencji zbrojnej. „Napięte stosunki między Irakiem, Syrią i Turcją oraz wojna w Iraku powodują, że nawet zawierane porozumienia o podziale wód nie są respektowane”. [1] 
Niewielka rzeka Jordan, która w większości przepływa przez tereny graniczne kilku państw, stała się powodem ciągłych starć pomiędzy Izraelem, Jordanią, Libanem i Autonomią Palestyńską. Przez nadmierny pobór wody, Izrael spowodował niemal całkowite wyschnięcie ujścia Jordanu i znaczne zmniejszenie poziomu wód w Morzu Martwym. Dzięki wodzie zbudował nowe osiedla mieszkalne na wschodzie kraju. Z tego powodu wody rzeki stały się istotnym punktem bezpieczeństwa narodowego. Jednocześnie spowodował deficyt wodny na terenie Autonomii Palestyńskiej, co jest tym bardziej uciążliwe, gdyż Jordan, to jedyne źródło wody dla zwiększającej się populacji rejonu. „W wielokrotnie przerywanych rozmowach izraelsko – palestyńskich pakiet spraw związanych z podziałem wód stanowi, obok przyszłości Jerozolimy, jeden z najtrudniejszych punktów”. [1]

Kto ma broń, ten ma władzę

Rzadko poruszaną kwestią na forum międzynarodowym, jest konflikt o wodę w rejonie Sahelu. Jest to strefa przejściowa pomiędzy największą pustynią świata – Saharą na północy, a wilgotnymi i dającymi się uprawiać terenami na południu Afryki. Obejmuje teren od zachodniego wybrzeża Senegalu
i Mauretanii, przebiega przez cały kontynent i dociera do wschodniego wybrzeża, czyli Sudanu. „W tej strefie przejściowej na skraju Sahary, roczna ilość opadów wacha się od 15 cm³ na północy do 61 cm³ na najbardziej wilgotnym południu. Przez znaczną część drugiej połowy XX w. rosnące temperatury oceanów zmieniły układy pogody i opady nie docierały tak daleko na północ, jak to się działo od lat 30. do 60 XX w. Od końca lat 60. Sahel przesunął się na południe i wysechł. Zielone tereny stały się jałowe, koczownicy utracili swoje stada, a piaszczyste wydmy, których nie powstrzymywała już roślinność, zajęły niektóre wioski”. [6] Dodatkowo sytuację komplikują walki plemienne, które nałożyły się z tymi, o dostęp do wody. Brak perspektyw na poprawę sytuacji, zmusił setki tysięcy ludzi do migracji na tereny bardziej przyjazne, jak można się spodziewać, już zamieszkane. W wyniku ścierania się plemion, doszło do krwawych walk, które coraz bardziej się nasilają. Jedną z najtragiczniejszych odsłon sahelskiej suszy jest wojna w Darfurze. W tym przypadku głównym czynnikiem walk stał się spór polityczno – etniczno – wyznaniowy, jednak cierpienia i tragedia ludności cywilnej, w dużej mierze wynikają z braku dostępu do wody. Bojownicy odcinają źródła wody, aby zmusić ludzi do posłuszeństwa lub emigracji. Co więcej, naukowy przekonują, że to właśnie woda okazała się mieć znaczenie decydujące w wybuchu wojny. „Według drugiej teorii Darfur jest pierwszą wojną wywołaną przez globalne ocieplenie. Kraina pustynnieje. Przybywa tam ludzi, a coraz mniej jest pastwisk dla zwierząt i studni. Konkurencja o wodę i ziemię tłumaczyłaby wyniszczającą bezwzględność tej wojny.” [6]

Bez wody nie ma życia

Prosta formuła definiująca i zawierająca w sobie powód i sens rywalizacji o wodę. Woda jako powszechne dobro, wydaje się dla ludzi Zachodu tak oczywiste, że aż trudno sobie wyobrazić, aby trzeba było o nią walczyć. O wodę? Przecież wystarczy zaledwie podejść do kranu i przekręcić kurek. Ciepła. Zimna. Letnia. Warto zastanowić się nad tym, że ktoś na świecie, żeby zaczerpnąć tej samej wody, musi przejść 10 km piechotą w 40 stopniowym upale, albo wręcz ryzykuje dla niej życiem. Średnio profesjonalne zakończenie artykułu naukowego? Średnio profesjonalnie umrzeć z pragnienia…
„W rozwoju społecznym chodzi o realizację ludzkiego potencjału, o to co ludzie mogą zrobić i kim mogą się stać, o ich możliwości i wolność dokonywania wyborów życiowych. Woda przenika wszystkie obszary rozwoju społecznego. Kiedy ludzie są pozbawieni dostępu do wody w gospodarstwie domowym lub
w produkcji, ich wolność jest ograniczona przez zły stan zdrowia, ubóstwo oraz niepewną przyszłość. Woda daje życie, ożywia też rozwój społeczny oraz ludzką wolność”. [7]

Michał Futyra

 Bibliografia

1. W. Baturo, „Wielkie tematy – Katastrofy i zagrożenia we współczesnym świecie”, wyd. PWN, Warszawa 2008,
2. M. Kuczyński, „Konflikty zbrojne na świecie. Azja”, wyd. Biuro Prasy
i Informacji MON/Bellona, Warszawa 1995,
3. J. S. Nye jr., „Konflikty Międzynarodowe. Wprowadzenie do teorii
i historii”, wyd. Akademickie i Profesjonalne”, Warszawa 2009,
4. W. Anioł, „Globalizacja – Nowe wymiary konfliktu społecznego”,
„Polityka Społeczna” nr. 10, Warszawa 2002,
5. R. Kapuściński, „Planeta Ziemia”, „Gazeta Wyborcza”
z dnia 26 – 27.VI. 1999,
6. P. Salopek, „Zagubieni w Sahelu”, „National Geographic” nr 3, 2009,
7. „Raport o Rozwoju Społecznym 2006. Więcej niż niedobór: Władza, ubóstwo i globalny kryzys wodny”, HDRO ONZ, 2006,
8. http://siteresources.worldbank.org,
 



« Lista aktualności
Polish English

Miesiąc Chiński

Aktualności

news
06.07.2010
Przerwa wakacyjna

  Szanowni Państwo z racji trwającego okresu wakacyjnego Instytut Badań nad Cywilizacjami zawiesza organizację imprez kulturowych do października.  

  RSS

Strona główna Do góry
Instytut Badań nad Cywilizacjami Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22
Lista Telefonów Uczelni
cywilizacje@wsiz.rzeszow.pl