Szanowni Państwo z racji trwającego okresu wakacyjnego Instytut Badań nad Cywilizacjami zawiesza organizację imprez kulturowych do października.

Polityka poezji
We współczesnym świecie, w którym tak wiele mówi się o globalizacji, coraz mniej czasu poświęca się zagadnieniu tożsamości narodowej. Jeśli wspomina się o niej, to przeważnie w kontekście kryzysu, zaniku więzi, prób wynarodowienia. Zaskakująco rzadko zwraca się uwagę na pewien fenomen, który trwa już ponad 60 lat. Mam tu na myśli tożsamość palestyńską. Fenomen ten nie polega tylko na sile, której natężenie jest naturalnym wynikiem toczącego się konfliktu, ale przede wszystkim na samym sposobie jego powstania. Bo kim dzisiaj są Palestyńczycy?
Przed wybuchem pierwszej wojny światowej większość spośród arabskich mieszkańców Palestyny, którzy w ogóle się nad tym zastanawiali, uważała się za poddanych państwa osmańskiego, później za jego obywateli. Wobec upadku tego imperium, nie mogli już dłużej wiązać z nim swej tożsamości. Niektórzy z nich, głównie członkowie elit, zostali zwolennikami idei panarabizmu, głoszącej, że wszyscy Arabowie stanowią jeden naród. Inni zaś, a było ich zdecydowanie więcej, uważali się za Syryjczyków. W miarę trwania mandatu brytyjskiego okazało się, że zarówno nacjonalizm arabski, jak i syryjski znalazł się poza zasięgiem Palestyńczyków. Aż nadszedł rok 1948. Po wydarzeniach nakby Palestyńczycy zostali podzieleni. Cześć z nich wyemigrowała (przeważnie pod przymusem) do krajów arabskich, część do krajów zachodnich (czy to europejskich czy to do USA), część z nich z kolei zaczęła żyć w granicach państwa Izrael bądź na Zachodnim Brzegu lub w Strefie Gazy. Wtedy też, po raz pierwszy z tak wielką siłą, doszła do głosu poezja. Podobnie jak w tradycji przedmuzułmańskiej, kiedy to poeci głosili tożsamość i dumę plemienną, tak poetom palestyńskim przypadł los rzeczników swego narodu. Poezja stała się mimowolnym uczestnikiem historii narodu palestyńskiego. Mimowolnym, bo jak stwierdził Mahmud Darwish, największy poeta palestyński: Wciąż nie mogę wybrać sobie rzeczywistości, to problem całej naszej literatury: nie możemy uwolnić się od historii. Uczestnikiem, bo podczas gdy na Zachodzie poezją zajmują się głównie specjaliści, to w świecie arabskim pasjonuje się nią każdy, od taksówkarza począwszy na profesorze literatury skończywszy. W rezultacie poezja palestyńska weszła do sfery sacrum, bo nie tylko została ukształtowana przez pamięć zbiorową Palestyńczyków, ale przede wszystkim, sama pomogła tę pamięć ukształtować.
Kiedy poeta mówi o nostalgii i miłości do swojej ziemi, niszczy w ten sposób to, co chcieliby widzieć Izraelczycy, tzn. to, że ta ziemia była niezamieszkała, zanim założyli swoje państwo-powtarzał Darwish. Ten trwający ponad 60 lat konflikt nazywał walką pomiędzy dwoma wspomnieniami. Przyrównywał go do współzawodnictwa o to, kto jest właścicielem języka ziemi, kto kocha ją bardziej, kto lepiej to opisuje.
Twórczość jego i innych palestyńskich poetów stworzyła dla Palestyńczyków ojczyznę, a wraz z nią tożsamość narodową. Naród, który nigdy narodem nie był, poczuł się wspólnotą, walczącą nie tylko o terytorium, ale właśnie o ojczyznę. Budowa państwa pozostaje na razie odległa. Bo wiersze nie były i nie są w stanie stworzyć państwowości, ale wykreowały obraz ojczyzny w umysłach ludzi. Ojczyzny, która, mimo że nigdy nie istniała, to jednak jest tak realna, że warto dla niej poświęcić życie. Nieważne, że wyimaginowana, nieważne, że istniejąca tylko w języku, ale właśnie dzięki temu bliższa niż kiedykolwiek.
Na koniec jeszcze jeden cytat Darwisha, któremu trudno odmówić racji:
Nie powinniśmy walczyć o przeszłość. Pozwólmy każdemu opowiedzieć taką narrację, jaką zechce, pozwólmy tym dwóm narracjom wejść w dialog, a wtedy historia się uśmiechnie.
Zofia Sawicka
--------------------------
nakba- (z arab. katastrofa), to dzień powstania państwa Izrael, co rok 15 maja Palestyńczycy obchodzą rocznicę tych wydarzeń. (przyp.aut.)









