Na polskim rynku wydawniczym ukazał się w pełni multimedialny podręcznik do edukacji międzykulturowej, której współautorem jest Instytut Badań nad Cywilizacjami.

2008-04-30 13:57:00
Mafijna rzeczywistość Kosowa
Trwają przygotowania do największej zapewne misji zagranicznej w dziejach UE: 2200 rezydujących w Prisztinie ekspertów ma przekształcić najmłodszą republikę Europy w państwo. W dziewięć lat po zakończeniu wojny w kraju tym pleni się korupcja i zorganizowana przestępczość.
Uchwalona w 1999 roku rezolucja Rady Bezpieczeństwa nr 1244, wprowadzająca kuratelę ONZ nad Kosowem, nie daje mu żadnego prawa oderwania się od Serbii. Jednak 17 lutego prowincja ta ogłosiła jednostronnie niepodległość. Około 40 państw z całego świata, w tym USA i Niemcy, zadeklarowało dyplomatyczne uznanie karłowatej republiki zamieszkanej w 90 procentach przez Albańczyków. Mamy już tablice z napisem “Republika Kosowo” na jej południowej granicy i kosowskich celników w porcie lotniczym Prisztiny.Natomiast na północy i w serbskich enklawach pod drugiej stronie rzeki Ibar 11 maja mają się odbyć oddzielne wybory – do parlamentu w Belgradzie i do miejscowych przedstawicielstw Serbów. Tutaj, w cieniu średniowiecznych klasztorów, czas pozornie stanął w miejscu. Płaci się wciąż serbskimi dinarami, pieniądze, artykuły żywnościowe i polityczne wskazówki nadal przychodzą z Belgradu.
Terytorium zamieszkanym przez nieco ponad dwa miliony ludzi, do którego roszczą pretensje dwa państwa, zarządza Tymczasowa Misja Administracyjna Narodów Zjednoczonych w Kosowie (UNMIK) z 56-letnim Joachimem Rückerem, byłym burmistrzem Sindelfingen na czele. Na życzenie sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-muna i pod naciskiem Rosji postępować ma tak, jakby nic się nie stało, jak gdyby granice Serbii nie uległy
zmianie. (...)
W czerwcu całość uprawnień ONZ ma przejść na Unię Europejską, która wyśle do Kosowa 2200 sędziów, prokuratorów, policjantów i celników. Jednak bez zgody Rosjan i Chińczyków ONZ nie da się stamtąd wymanewrować. (...)
Niemal połowa mieszkańców Kosowa do dziś żyje za mniej niż trzy euro dziennie. Produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca jest niższy niż w Korei Północnej. Jednemu z najgorszych w skali światowej bilansów handlowych przeciwstawia się najwyższy wskaźnik płodności w Europie. Bezrobocie wśród młodzieży wynosi około 75 procent.
Ale dopóki młodzi Albańczycy, uzbrojeni w okulary przeciwsłoneczne i eleganckie telefony komórkowe, mogą jeszcze przed trzecim wezwaniem muezzina zaludniać kawiarnie Prisztiny, nie można wyłącznie biedą wyjaśnić narastającej rezerwy mieszkańców wobec międzynarodowej wspólnoty. Głębsze przyczyny tego zjawiska są przedmiotem studiów naukowców, służb wywiadowczych i gremiów unijnych.
Analizy sytuacji w Kosowie mają jeden wspólny mianownik: kreślą obraz społeczeństwa klanowego, w którym garstka kryminalnych prowodyrów narzuca własnemu narodowi status zakładnika – co tolerują występujący pod sztandarem oświecenia biurokraci z Europy i innych części świata.
Wspólnota międzynarodowa, jak również jej przedstawiciele w Kosowie w znacznym stopniu ponoszą współodpowiedzialność za alarmujące rozszerzanie się struktur mafijnych, a poprzez jawne wspieranie czołowych osobistości polityczno-kryminalnych w różnorodny sposób zaszkodziły wiarygodności instytucji międzynarodowych – głosi zlecone przez Bundeswehrę studium, które opublikował w 2007 roku Instytut Polityki Europejskiej w Berlinie.
Czołowe osobistości polityczno-kryminalne... Z takimi ludźmi specjalny wysłannik ONZ Rücker nie chce mieć nic wspólnego, a już w żadnym razie w sytuacji, gdy zostały skazane prawomocnym wyrokiem. Spośród niegdysiejszych bohaterów partyzanckiej Armii Wyzwolenia Kosowa (UÇK), którzy w walkach z Serbami oswobodzili Kosowo, a teraz mają najwięcej do powiedzenia zarówno w polityce, jak i gospodarce, jak dotąd nie został skazany nikt.
Zabójstwa, tortury, gwałty, wypędzanie Serbów, Albańczyków i Romów po wojnie 1999 roku... Przedstawiony w Hadze akt oskarżenia, którego adresatem był Ramush Haradinaj, niegdysiejszy dowódca UÇK na froncie zachodnim i późniejszy premier, obejmował 37 punktów. Była główna prokurator ONZ-owskiego Trybunału do Spraw Zbrodni w Byłej Jugosławii Carla del Ponte nazwała go “gangsterem w mundurze”. 3 kwietnia tego roku został uniewinniony i powrócił do Kosowa. Witały go strzały z pistoletów i kawalkady samochodów wśród morza flag z orłem – symbolem więzi wszystkich Albańczyków z macierzą. UNMIK opublikowała wtedy komunikat, cytujący haski Trybunał: “Izba odniosła silne wrażenie, że świadkowie w tym postępowaniu nie czuli się bezpieczni”. (...)
Mająca swą bazę w rejonie Decani struktura klanów rodzinnych wokół Ramusha Haradinaja zajmuje się całym spektrum działalności kryminalnej, politycznej i wojskowej, która wywiera znaczny wpływ na stosunki w dziedzinie bezpieczeństwa w całym Kosowie. Grupa ta liczy około 100 członków i zajmuje się przemytem narkotyków i broni oraz nielegalnym handlem towarami podlegającymi ocleniu – informuje raport niemieckiej Federalnej Służby Informacyjnej (BND) z 2005 roku.
Zarzuty, które w Hadze nie były przedmiotem dyskusji. Haradinaj, gdy w garniturze i krawacie powrócił na scenę polityczną, mógł żądać nowych wyborów i jako czołowa figura niepodległego Kosowa prezentować swą sądownie potwierdzoną niewinność. Popyt na polityków o nieskazitelnej reputacji znacznie wzrósł: “mafijny boss” to najczęściej wymieniany przez dzieci z Prisztiny i okolic wymarzony zawód – głosi opublikowana w ubiegłym roku ekspertyza.
Jak się szacuje, 20 procent Kosowarów to analfabeci, ponad 90 procent zakończyło edukację na poziomie elementarnym. Skutki serbskiej polityki kolonialnej z czasów Slobodana Miloszevicia ciężko odczuwa się do dziś. Trzyprocentowy wzrost gospodarczy nie wystarcza na zapewnienie pracy i chleba młodzieży wchodzącej na rynek pracy.
30-40 procenty produktu krajowego brutto pochodzi z szarej strefy, również korupcja lekko przybiera na sile – mówi ekonomista Muhamet Mustafa z instytutu Riinvest. Dla najmłodszych i najbardziej obiecujących droga w górę jest prawie całkowicie zamknięta.
(...) Określenia pod adresem misji ONZ sięgają od “papierowego tygrysa” poprzez “biurokratycznego potwora” po “administrację kolonialną”. Opinia na temat większości międzynarodowego personelu jest taka, że osoby te traktują pobyt w Kosowie jako przygodę lub okazję do wzbogacenia się.
Na wyższych szczeblach UNMIK, kosowskiego rządu i międzynarodowych konsorcjów chodzi już o kwoty dziesięciocyfrowe. Przetarg na planowaną elektrownię na węgiel brunatny opiewa na cztery miliardy euro – jest ona potrzebna, ponieważ istniejące bloki energetyczne, mimo zainwestowania w sieć miliarda euro, nie są w stanie dostarczyć wystarczających ilości prądu. Codzienne przerwy w zasilaniu sięgają ośmiu godzin, włączać trzeba agregaty spalinowe. Kto jednak odpowiada za to energetyczne fiasko? Ethem Çeku jest prezesem zarządu dotychczasowego monopolisty energetycznego, a ponadto kuzynem byłego premiera Agima Çeku i zaufanym szefa UNMIK Rückera. W wyścigu o nowy czteromiliardowy projekt Çeku kieruje komitetem zarządzającym.
On i jego otoczenie wraz z urzędnikami UNMIK tworzą “swego rodzaju Cosa Nostrę Kosowa” – mówi Avni Zogiani, który z narażeniem życia kieruje pozarządową organizacją antykorupcyjną. Otrzymywał pogróżki, ponieważ sporządzał listy grzechów deputowanych. I ku niezadowoleniu zachodnich ambasadorów demokracji wygłasza zdania w rodzaju: “UNMIK współpracowała dotąd głównie z przestępcami i paktowała z diabłem – wyłącznie w imię utrzymania stabilizacji w kraju”. Teza, “która nie odpowiada faktom” – kontruje szef UNMIK Rücker.
Na początku kwietnia organizacja Zogianiego złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu korupcji w kosowskiej agencji powierniczej mienia państwowego. Osobą, przeciwko której kierują się te zarzuty, jest 39-letni Hashim Thaçi. Był jednym z dowódców UÇK w partyzanckiej wojnie z Serbami (pseudonim “Wąż”). Obecnie jest premierem.
Według studium BND z 2005 r. już w roku 1999, w trakcie serbsko-albańskich rokowań pokojowych ówczesny przywódca Albańczyków Thaçi kontrolował “aktywną w całym Kosowie siatkę przestępczą”. Podejrzewa się również, że był zleceniodawcą zawodowego zabójcy. (...)
Przez Kosowo przebiega centralna bałkańska trasa przemytu środków odurzających, od 1999 roku pod okiem międzynarodowych sił policyjnych. 80 procent przemytu heroiny do niektórych państw Europy Północnej kontrolowane jest już przez zorganizowane grupy przestępcze pochodzenia albańskiego, a dla całej Europy Zachodniej wskaźnik ten wynosi 40 procent – informuje Europol. (...)
Marzenia o przyszłym wieloetnicznym Kosowie eksperci Instytutu Polityki Europejskiej nazywają “groteskowym zakłamywaniem rzeczywistości przez międzynarodową wspólnotę” pod wpływem “politycznie zadekretowanej presji na sukces”. Źródło owej presji nietrudno ustalić.
Od nalotów na cele serbskie w 1999 roku poprzez rokowania pokojowe w Rambouillet po terminarz ogłoszenia niepodległości Kosowa – na wszystkim tym odcisnęła się ręka Waszyngtonu. – Hiszpanie nie chcieli żadnej decyzji przed marcem 2008 roku ze względu na swoje wybory, Amerykanie żądali terminu lutowego. Stało się to 17 lutego – mówi współpracowniczka UNMIK.
Zdecydowane “no way” ze strony amerykańskiej reprezentacji w Prisztinie, które przytrzymało jeszcze przez telefon komórkowy szefa kosowskiego rządu Thaçiego, zanim – z punktu widzenia USA o dwa dni za wcześnie – ogłosił niepodległość, zalicza się już do wyśmiewanych mitów założycielskich młodej republiki. Baza wojskowa Camp Bondsteel, zapowiedziane dostawy uzbrojenia dla przyszłej kosowskiej armii i prawdziwa wspólnota fanów wśród albańskiej większości to dla Amerykanów obfite żniwo.
A Europejczycy? Javier Solana, prawdziwy polityk atlantycki i główny dyplomata UE, nie wyróżnił się swymi łagodnymi apelami przy kosowskiej szarży niepodległościowej. Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso zażądał już, by Kosowu zaoferowano “unijną perspektywę”. Szef UNMIK Rücker idzie jeszcze dalej. Mówi: – Kosowo, tak jak Serbię, widzę za dziesięć lat w UE. (...)
W Kosowie czeka na rozpatrzenie 38 tysięcy pozwów o przywrócenie własności, przeważnie pól i łąk. Unijni eksperci będą musieli zająć się rozstrzygnięciem 180 tys. zaległych sporów sądowych. Spośród 40 tys. niezakończonych wciąż postępowań karnych 700 ocenianych jest jako “bardzo ważne” – z tropami wiodącymi do wnętrza systemu klanowego.
To stamtąd, a nie od ludu, pochodzi władza w najmłodszej republice Europy.
Walter Mayr
("Der Spiegel" za Onet.pl)









